Nasz ostatni wypad w Dolomity i Alpy wzbudził spore zainteresowanie, dlatego też dzisiaj mam dla Was kilka informacji na temat tego wyjazdu. Naszym głównym celem było wyjście w góry, ale nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie połączyli tego ze zwiedzaniem! :) Zaczęliśmy od Włoch, następnie Austria i w drodze powrotnej zahaczyliśmy o Niemcy. Podczas tego wypadu najbardziej zachwyciły nas Dolomity! To był mój pierwszy raz w tym regionie Włoch i wiecie co… przepadłam!!! Momentami miałam wrażenie, że jestem w Nowej Zelandii. Przepiękne krajobrazy i natura, natura, natura!!! A to wszystko tak blisko Polski. Dlatego mam nadzieję, że może dzisiejszym wpisem zainspiruję kogoś do zrobienia takiej trasy. Enjoy! :)

I. DROGA

Zacznę od tego, że jechaliśmy samochodem i łącznie zrobiliśmy około 2500 km. Cały wyjazd zajął nam tydzień, z czego jeden dzień trzeba było liczyć na dojazd tam i z powrotem. Stwierdziłam, że naszą trasę rozpiszę Wam w dniach, bo tak będzie najlepiej to wszystko zobrazować, a jeżeli ktoś będzie chciał się wybrać w podobny trip, to już ma też wybrane najlepsze trasy :) Także na początek zobaczcie jak przebiegała nasza trasa a potem kilka słów o tych najpiękniejszych miejscach!!! :)

DZIEŃ 1

Zrzut ekranu 2018-08-22 o 15.18.32

Poznań -> Alleghe

Droga z Polski do Alleghe, bo tam się zatrzymywaliśmy zajęła nam 12h. Zrobiliśmy ją na raz. Po wjechaniu do Austrii zaczęły się naprawdę przepiękne widoki. Jechaliśmy przez przełęcz Brenner, która zdecydowanie zapiera dech w piersiach!!! Polecam każdemu jechać właśnie tą trasą. Po wjechaniu w Dolomity zachwycaliśmy się bez przerwy i praktycznie co chwilę zatrzymywaliśmy się. Mimo, że dojechaliśmy już trochę zmęczeni, to widok miasteczka, w którym spaliśmy zrekompensował wszystko – ale o tym poniżej :)

DZIEŃ II

Zrzut ekranu 2018-08-023

Alleghe -> Lago di Braies -> Lago di Dobbiaco (Toblacher See) -> Corgina d’Ampezzo -> Alleghe

Na miejsce zajechaliśmy 9 sierpnia pod wieczór. W góry szliśmy dopiero 11 sierpnia, także jeden dzień mieliśmy na totalny reset po trasie. Spakowaliśmy się zatem do auta i pojechaliśmy nad polecane przez wszystkich jezioro Lago di Braies. O samym jeziorku napiszę Wam poniżej. Wracając zahaczyliśmy o równie piękne Lago di Dobbbiaco i na końcu zwiedziliśmy malutkie centrum Cortiny D’Ampezzo. Sama trasa z Alleghe do Cortiny jest niesamowicie malownicza. Co chwile wyłaniają nam się potężne szczyty Dolomitów a przełęcz, którą musimy przejechać jest niewyobrażalnie piękna! Co chwilę są też punkty widokowe, na których warto się zatrzymywać.

DZIEŃ 3

Zrzut ekranu 2018-08-023

Alleghe -> Tofana di Rozes

Trzeciego dnia wybraliśmy się na szczyt Tofana di Rozes. Niesamowicie piękna góra. Wybraliśmy ferratę Giovanii Lipella, ale na szczyt prowadzi też normalny szlak turystyczny. Widoki są przepiękne, także polecam wybrać się nawet tym, którzy się nie wspinają, a mają ochotę trochę potrekować.

DZIEŃ 4

Zrzut ekranu 2018-08-22 o 15.36.21

Alleghe -> Lienz

Czwartego dnia wstaliśmy rano i pojechaliśmy na treking w okolice Colle Santa Lucia a następnie przejechaliśmy do Austrii pod małe miasteczko Lienz. To wszystko w obrębie +/- 100 km.

DZIEŃ 5 i DZIEŃ 6

Zrzut ekranu 2018-08-22 o 15.43.39

Lienz -> Lucknehaus -> Grosskirchheim

Dzień 5 i 6 spędziliśmy w górach. Z Lienz pojechaliśmy na parking pod Lucknerhaus i tam ruszyliśmy do schroniska na 3450 m. To jest super baza wypadowa też na treking! Do schroniska na 2800 m. prowadzi piękny, oznaczony szlak. Nie trzeba potem dalej iść w górę. A sama trasa do schroniska jest przepiękna no i na początku możemy spotkać mnóstwo świstaków!!! :) Kolejnego dnia zeszliśmy z góry i przetransportowaliśmy się do miejscowości Grosskirchheim.

DZIEŃ 7

Zrzut ekranu 2018-08-22 o 15.49.33

Grosskirchheim -> przez Glossglockner Hochalpenstrasse -> Konigsee -> Drezno

Tego dnia opuszczaliśmy Austrię i pojechaliśmy nad jezioro Konigsee w Bawarii, w Niemczech. Jadąc przez Austrię jechaliśmy jedną z najpiękniejszych tras, którą bardzo Wam polecam. To Glossglockner Hochalpenstrasse. Koszt przejazdu trasą, to 30 euro, ale gwarantuję, że nie pożałujecie!!! Dojechaliśmy do Konigsee – tam spędziliśmy ponad 3 godziny na trekingu i ruszyliśmy dalej, do Drezna.

DZIEŃ 8

Zrzut ekranu 2018-08-22 o 15.50.47

Drezno -> Rakotzbrucke -> Poznań

W Dreźnie zrobiliśmy sobie nocleg i z samego rana ruszyliśmy zobaczyć most Rakotzbrucke, który niestety był w remoncie. Stamtąd już tylko 3 godzinki do domu. Około godziny 15:00 dojechaliśmy do Poznania i zakończyliśmy nasz tygodniowy trip po absolutnie przepięknych miejscach! :)

II. NOCLEGI

Podczas całego wyjazdu mieliśmy trzy noclegi planowe i jeden nieplanowany. Jeśli chodzi o rezerwację, to trochę daliśmy ciała, bo robiliśmy to na kilka dni przed wyjazdem. Gdybyśmy szukali np. na dwa miesiące wcześniej myślę, że ceny mogłyby być bardziej atrakcyjne. Ale noclegów w tych okolicach jest tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie (zarówno jeśli chodzi o standard jak i ceny). My wszystko wyszukaliśmy przez Booking.

Pierwszy nocleg mieliśmy w hotelu Sporthotel Europa (klik) w Alleghe i był to idealny wybór. W ogóle sama miejscowość, to niesamowicie piękne i urocze miasteczko. Hotel do najtańszych nie należy, ale nam udało się go zarezerwować w cenie 250 zł od osoby za dobę.

DOLO8

Kolejny nocleg w Tristach, pod Lienz mieliśmy w Waldhotel Bad Jungbrunn (klik). Bardzo przyjemne, rodzinne i typowo austriackie miejsce w pięknej okolicy. Ten nocleg wyniósł nas 200 zł od osoby za noc.

DOLO9

W Grosskirchheim spaliśmy w hotelu Schlosswirt (klik), który również był urządzony w typowo austriackim stylu w pięknej okolicy (w której nic nie było hehe).  Tutaj niestety zapłaciliśmy 250 zł od osoby.

DOLO10

Ostatni nocleg, który rezerwowaliśmy z trasy, to nocleg w Dreźnie. To ten nieplanowany. Zajechaliśmy późnym wieczorem i wyjeżdżaliśmy z samego rana więc wybraliśmy jedną z najtańszych opcji –> Wyndham Garden Dresden (klik), w którym zapłaciliśmy 130 zł od osoby,

III. CO WARTO ZOBACZYĆ?

ALLEGHE

Jak dla mnie to obowiązkowe miasteczko, które warto odwiedzić. Mieści się nad samym jeziorem. Rano i przy zachodzie słońca cały krajobraz odbija się w jeziorze. Widok powala na kolana! :)

DOLO11

LAGO DI BRAIES

Miejsce przepiękne, ale baaardzo turystyczne. Dlatego polecam pojechać tam skoro świt, albo na zachód słońca. My pojawiliśmy się trochę za późno i na 5 km przed jeziorem zastaliśmy zamkniętą drogę ze względu na zapełnione parkingi. Zostawiliśmy więc samochód na parkingu obok informacji turystycznej (3 euro za dzień) i podjechaliśmy te 5 km autobusem, który wozi turystów. Autobus również jest płatny (3 euro za osobę w jedną stronę). Można też zrobić treking, albo po prostu przyjechać skoro świt i zaparkować na parkingu pod samym jeziorkiem.

DOLO5

Na miejscu można wypożyczyć łódki, obejść jezioro, zjeść coś i delektować się pięknymi widokami. Fajnie przyjechać tu skoro świt, kiedy nikt w jeziorze nie pływa i cały krajobraz odbija nam się w wodzie. My na pewno tam wrócimy!!!

DOLO4

LAGO DI DOBBIACO (TOBLACHER SEE)

To kolejne jezioro o niesamowicie turkusowym kolorze. Momentami woda wyglądała jak namalowana. Nie wiem czy nawet odcień jeziora nie zrobił na mnie większego wrażenia niż samo Lago di Braies. Tutaj również można pospacerować, nakarmić kaczki, wypożyczyć rower wodny czy łódkę , a także coś zjeść. Wszystko to w pięknym otoczeniu natury!

Processed with VSCO with hb2 preset

Processed with VSCO with hb2 preset

CORTINA D’AMPEZZO

Mocno turystyczna mieścinka, ale również warta zobaczenia. Ścisłe centrum jest malutkie i urocze. Mnóstwo sklepów (oczywiście tych najdroższych) i pełno restauracji i kawiarenek.

DOLO3

TRASA POD GLOSSGLOCKNER

Tak jak Wam już wyżej wspomniałam zdecydowanie warto tu przyjechać żeby potrekować do schroniska na 2800. Wpisujemy w nawigację Lucknerhaus, tam zostawiamy na parkingu samochód i ruszamy. Po drodze można spotkać świstaki i podziwiać przepiękne krajobrazy z Glossglocknerem w tle.

Processed with VSCO with a6 preset

Processed with VSCO with a6 preset

WODOSPAD NAD KONIGSEE

To było dla nas największe zaskoczenie. Radek wypatrzył kiedyś na instagramie piękny wodospad w Bawarii i stwierdził, że tam pojedziemy. Ja nie do końca wierzyłam, że uda nam się tam trafić, ale pozwoliłam mu działać. Gdy zajechaliśmy nad jezioro Konigsee przeraziliśmy się ilością osób. To naprawdę przepiękne, ale i oblegane jezioro. Można się przepłynąć stateczkiem, zjeść coś, potrekować, pospacerować itd. My jednak mieliśmy cel: dotrzeć nad wodospad Konigsbachfall. Sprawdziliśmy na mapie gdzie jest i zaczęliśmy iść w jego kierunku. I teraz powiem Wam, że prowadzą do niego dwie drogi:

  • Gdy dojdziemy nad jezioro skąd odpływają statki kierujemy się na lewo i idziemy cały czas prosto. Droga nie jest łatwa bo już na początku pojawia nam się mała ferratka. Gdy dochodzimy do wodospadu, który wpada do jeziora jest tylko jedna opcja -> musimy kierować się w górę. Ścieżka jest w miarę wydeptana, ale nie należy do najłatwiejszych. Musimy iść cały czas w gorę, więc warto mieć dobre buty. Droga może nie jest łatwa, ale w miarę szybka. Po małym wspinaniu się wśród przewalonych drzew dochodzimy w końcu do słynnego wodospadu. Nie było aż tak źle.
  • O drugiej drodze dowiedzieliśmy się na górze i nią właśnie zeszliśmy. Do wodospadu prowadzi szlak, który zaczyna się przy kolejce linowej (z parkingu trzeba podejść trochę w górę). On jest dłuższy, ale łatwiejszy. Do tego szlaku można też dojść od miejsca skąd odpływają stateczki. Wiem, że to skomplikowane, ale jak wpiszecie sobie w aplikację maps.me i będziecie kierować się na Konigsbachfall to bez problemu traficie (albo jednym szlakiem, albo drugim).

IMG_8554-001

Miejsce absolutnie przepiękne. Dużo turystów tu nie dociera. Niektórzy tylko przychodzą, popatrzą i idą na dół. A niektórzy tak jak my wchodzą do lodowatej wody (która była super orzeźwieniem po trekingu), delektują się widokiem, robią pamiątkowe zdjęcie i podziwiają krajobrazy. Bardzo Wam polecam to miejsce! :)

DOLO6

DOLO7

RAKOTZBRUCKE

Chciałoby się zaśpiewać: „A miało być tak pięknie….”. Miało, bo most Rakotzbrucke absolutnie zachwyca, tylko że aktualnie jest w remoncie. Nie wiem dlaczego nie sprawdziliśmy tego wcześniej, no ale trudno. Na szczęście mieliśmy go po drodze a z Poznania to tylko 3h drogi. Zatem jeśli będziecie robić naszą trasę to sprawdźcie czy skończyli już remontować ten most. Na pewno jest warty zobaczenia!!! :)

DOLO2

Oczywiście opisałam Wam tylko te główne punkty. Gwarantuję, że po drodze będziecie się zatrzymywać co chwilę, żeby coś zobaczyć, napatrzeć się na dany krajobraz itd. Jest po prostu przepięknie!!! A jeśli chodzi o nasz wypad na ferratę i na Glossglockner, to opowiem Wam o tym w kolejnym wpisie :)

AE91BC16-9B81-4461-9A9E-FCEEB29CAF8C

Do następnego!