Północ Norwegii była naszym wspólnym marzeniem od dawna. Cały czas powtarzaliśmy, że musimy się tam wybrać, ale jakoś nigdy wcześniej tego nie zrobiliśmy. Tym razem było inaczej. W grudniu zapadła decyzja i zaczęliśmy wszystko planować. Oczywiście było już trochę za późno na szukanie jak najniższych cen a większość noclegów była już zarezerwowana, ale… udało się! Wiedzieliśmy, że chcemy jechać zimą. Lubimy takie klimaty: dużo śniegu, minusowe temperatury, zachwycające widoki. No i największa szansa na zorze polarną. Radek już dawno wypatrzył na Instagramie wyspę Senja, która mieści się niecałe 3h od Tromso. Zatem decyzja była oczywista: lecimy do Tromso i jedziemy na Senje. I wiecie co… to był strzał w dziesiątkę! Wyspa nas zachwyciła na tyle, że chcemy tam wrócić też latem. Senja jest pełna natury, zapierających dech widoków, jest taka cicha, spokojna i potrafi w sobie rozkochać każdego miłośnika natury.

IMG_3731

Spełniliśmy więc nie jedno, a trzy marzenia: pojechaliśmy na północ Norwegii, odwiedziliśmy wymarzoną wyspę – Senja i ponownie zobaczyliśmy zorzę! Zatem dziś możecie o tym wszystkim przeczytać jak również o tym jak zorganizować taki wyjazd. Wszystkie ceny, noclegi i dokładny plan wyjazdu dzień po dniu! :) Enjoy!

E72B4D4A-63FE-4091-A728-5BD5060DF751

BILETY LOTNICZE

Loty na północ Norwegii oferowało już wcześniej dużo lini lotniczych, jednak dopiero po uruchomieniu tej trasy przez tanie linie Wizzair stała się ona bardzo popularna. Zatem do Tromso polecieliśmy z Gdańska. Kupiliśmy bilety za 800 zł (za dwie osoby z jednym dużym bagażem rejestrowanym i dwoma małymi w dwie strony), co daje nam 400 zł na osobę. Bilety do Tromso (szczególnie jeśli chcemy lecieć w okresie styczeń/luty) najlepiej kupować z dużym wyprzedzeniem. Warto też korzystać z promocji takich jak -20% (które często robi Wizzair). Pamiętajcie jednak, żeby wtedy polować na niższe ceny w nocy lub wczesnym rankiem, w dzień to nie ma sensu.

Processed with VSCO with m5 preset

KIEDY I NA ILE LECIEĆ?

Wszystko zależy od tego na co się nastawiacie. Jeżeli tak jak my chcecie polować na zorzę polarną, to sezon jest pomiędzy końcówką września a połową marca. Najlepiej polować jednak na nią zimą. My zdecydowaliśmy się na wyjazd na przełomie stycznia/lutego, bo tak nam większość osób polecała (niestety wtedy ceny są najwyższe). Jeżeli postawimy na zimowy termin możemy się spodziewać pięknych krajobrazów z dużą ilością śniegu w tle, ale też mocno minusowych temperatur. Warto też wspomnieć, że północ Norwegii jest piękna o każdej porze roku. My mamy w planach wybrać się tam również latem. Dlatego to, kiedy lecieć tak naprawdę jest zależne od Waszych upodobań, od tego co chcecie zobaczyć, od tego kiedy możecie sobie na to pozwolić. Niezależnie od pory roku będziecie zachwyceni!!! :) Na ile lecieć? To tez bardzo indywidualna sprawa, ale myślę, że te standardowe 5 dni (tak jak są loty) na pierwszy raz powinno wystarczyć.

32DED916-69D0-48BC-8E85-EC8110425C36

POGODA

Pod tym punktem chcę Wam napisać jedną, bardzo istotną rzecz. W okresie kiedy my byliśmy wschód słońca był o 9:30, natomiast zachód o 14:30. Należy rozplanować zatem wszystko pod te słoneczne godziny. Latem natomiast należy się spodziewać dłuugich dni – wtedy możemy zwiedzać do oporu (tak mieliśmy właśnie na Islandii)! :)

1EBF9A1C-6A0F-4740-A82F-17318B7463F0

JAK SZUKAĆ ZORZY?

Zatrzymajmy się na chwilę przy temacie zorzy. Tak jak Wam pisałam najlepiej wybrać się na jej obserwację zimą. Niemniej…. nigdy nie ma pewności, że nam się to uda. Można przyjechać na tydzień i nie zobaczyć nic. Można przyjechać na trzy dni i przez wszystkie dni podziwiać zorzę. Jest to niesamowite widowisko, które oferuje nam natura. A skoro to natura decyduje kiedy i gdzie się pojawi, to… nie możemy tego w 100% przewidzieć. Oczywiście są sposoby, które nam w tym pomogą, ale warto się nie nastawiać i zorzę traktować jako zjawisko, które albo będzie nam dane zobaczyć teraz, albo po prostu następnym razem. Jak więc jej szukać?

E2421F35-908D-4CB4-A997-2978F33793CD

– Najlepiej w okolicach od 18:00 – 1:00 w nocy.

– Ważnym aspektem (w sumie najważniejszym) jest pogoda. Niestety, gdy mamy pochmurną noc i np. pada śnieg, to szanse są bardzo nikłe

– Polecam Wam również zainstalować aplikacje na telefon. My używaliśmy „Northern Lights Aurora Alerts”, ale myślę, że większość aplikacji, które znajdziecie do pobrania sprawdzą się tak samo :) W aplikacji zaznaczacie miejsce, w którym jesteście, a ona pokazuje Wam jakie są szanse na zobaczenie dzisiaj zorzy. Pokazuje również poziom KP – im większy, tym większe szanse, że się pojawi. Warto też zaglądać na mapkę, która jest w tej aplikacji i pokazuje czy zorza „zahacza” o obszar, w którym jesteśmy. No i pamiętajcie, że to jest tylko aplikacja. Często przy szansie 15% możecie zobaczyć piękną intensywną zorze, a przy 38% w ogóle jej nie spotkać. Tutaj też potrzeba dużo szczęścia :) Poniżej możecie zobaczyć jakie my mieliśmy prognozy w aplikacji podczas największego spektaklu. Tego dnia KP wynosiło 7 (skala jest do 8). Aplikacja tego nie odnotowała, ale dowiedzieliśmy się tego od Hege, u której spaliśmy na campingu. Akurat mieliśmy szczęście, bo trafiliśmy prosto w epicentrum burzy magnetycznej! :)

IMG_3146

Gdy są dobre prognozy na zorzę i bezchmurne niebo, to najlepiej ruszyć w drogę – na tzw. „polowanie”. Jeżeli jesteście autem, to po prostu jedźcie przed siebie, wypatrujcie jej, zatrzymajcie się na chwilę, poczekajcie. Jeżeli jesteście np. w Tromso, w mieście, to idźcie na spacer. Idźcie tam gdzie nie ma aż tylu świateł. I pamiętajcie: tutaj trzeba mieć dużo szczęścia. Dlatego to zjawisko jest tak magiczne!

Facetune_01-02-2019-09-41-15

SAMOCHÓD I PALIWO

Od początku wiedzieliśmy, że nie chcemy zostać w Tromso, dlatego samochód był dla nas priorytetem. Wypożyczyliśmy go jak zawsze przez stronę Rentalcars.com (klik) z wypożyczalni Hertz. Tutaj trzeba liczyć około 1000 zł za samochód na cały pobyt (4 pełne dni). Można też próbować polować na promocje i złapać ten samochód taniej. Jeżeli wybieracie się w cztery osoby, to nagle ta kwota jest jak najbardziej ok, bo na osobę całość wynosi nas 250 zł. Przez cały pobyt zrobiliśmy około 1400 km a na paliwo wydaliśmy około 600 zł.

Processed with VSCO with m5 preset

Jeżeli natomiast chcemy pozostać tylko w Tromso, to nie ma sensu wypożyczać samochodu. Lotnisko mieści się w centrum miasta. Z lotniska odchodzą autobusy, które jeżdżą po całym mieście. W dodatku Tromso można zwiedzać na piechotę. Ja jednak wychodzę z założenia, że skoro już jesteśmy na tej północy, to warto zobaczyć coś więcej niż miasto i okoliczne góry :)

9F6643CA-0AA9-490E-807F-B2D67D2FB312

NOCLEGI

Norwegia jest droga. Ba! Cała Skandynawia jest droga. A w okresie, gdy wszyscy przyjeżdżają na zorzę to już w ogóle ceny za nocleg, to istny kosmos. My potrzebowaliśmy znaleźć dwa miejsca noclegowe. Pierwszy w Tromso – na jedną noc. A kolejne trzy na wyspie Senja. Udało się i to nawet w nie najgorszych cenach.

I. Bed&waffels (klik)

W Tromso znaleźliśmy uroczy nocleg w Bed&Waffels. To typowy, norweski dom w centrum miasta, w którym mieszczą się pokoje dla turystów. Właściciel jest bardzo sympatyczny, pokoje czyste, łóżka wygodne, widoki piękne no i wszędzie blisko! Standardowo zarezerwowaliśmy ten nocleg przez Booking. Za noc zapłaciliśmy 400 zł, co na osobę daje nam po 200  zł (a w tym okresie był to jeden z najtańszych dostępnych noclegów). Latem możemy trafić na dużo niższą propozycję w tym domku (nawet po 288 zł za pokój). Można na miejscu wykupić u właściciela śniadanie dla dwóch osób za około 60 zł (po 30 zł za osobę). Na śniadanie składa się ciasto na gofry i dodatki. A gofry robimy sami w maszynce, bowiem każdy pokój jest w nią wyposażony. Stąd nazwa Bed&Waffels.

NORWEGIA POST5

II. Camping Norwegian Wild (klik)

Kolejne trzy noce spędziliśmy na wyspie Senja. Na Norwegian Wild trafiliśmy z polecenia znajomego. To camping, który w swojej ofercie ma kilka domków. Latem możemy zarezerwować domek dla dwóch osób (łazienki mieszczą się w osobnym budynku – jak to na campingu). A zimą możemy zarezerwować domek z łazienką w środku. My zdecydowaliśmy się na taką opcję ze względu na minusowe temperatury. Domek ten spokojnie pomieści więcej osób niż dwie, dlatego jeżeli jedziecie np. w czwórkę koszty Wam się rozejdą. Domek wyniósł nas 2000 zł za cały pobyt. Co daje nam około 350 zł za dzień za osobę. To dobra cena jak na Norwegię, to dobra cena jak na pobyt w tak przepięknym miejscu, ale wyobraźcie sobie, że jedziecie w czwórkę i nagle za noc za osobę płacicie 160 zł. Warto? Pewnie!

NORWEGIA POST2

NORWEGIA POST3

NORWEGIA POST4

Kilka słów o noclegu. My zabukowaliśmy domek o nazwie: Kjelset. Domek ma dwie sypialnie (latem nawet trzy – bo jedna znajduje się w przedsionku i zimą jest tam po prostu za zimno żeby spać), salon z kanapą (na której my spaliśmy), kuchnię i łazienkę. Ogrzewać w domku trzeba samemu poprzez rozpalenie w piecu! :) My kupiliśmy sobie wcześniej na stacji drewno i jak wracaliśmy wieczorem do domku rozpalaliśmy w kominku – cudowny klimat! W łazience było cały czas ciepło, ponieważ znajdował się tam grzejnik elektryczny. Woda również była ciepła. Na campingu jest sporo domków i jeszcze więcej prywatnych przyczep campingowych. Jest bardzo bezpiecznie. Camping otoczony jest lasem i wodą. Wschód słońca i zachód widoczny z okna. Widoki absolutnie przepiękne!!! W odległości 30 km od campingu nie ma żadnej stacji i sklepu. Dlatego jadąc na wyspę Senja z Tromso warto zatrzymać się w miejscowości Finnsnes i zrobić tam zakupy (jedzenie, drewno, zapałki).

Processed with VSCO with m5 preset

Processed with VSCO with m5 preset

A3C6FAA4-778C-47BD-93C6-A98CBC25C598

JEDZENIE

I tym sprawnym akcentem od razu przejdziemy do jedzenia. My pierwszego dnia śniadanie zjedliśmy w Bed&Waffels a obiad w Finnsnes. Za samą sałatkę w restauracji zapłaciliśmy 40 zł od osoby, a gdzie tu jeszcze drugie danie czy napoje. Moim zdaniem absolutnie nie opłaca się jeść tu w restauracjach. Zresztą wybierając się na camping Norwegian Wild trzeba być świadomym, że jedzenie musimy zapewnić sobie sami. Dlatego najlepszą opcją jest zatrzymanie się w markecie i zrobienie zakupów. My kupiliśmy jedzenie na prawie cztery dni i wydaliśmy 450 zł. Jedzenia nam w zupełności starczyło i była to najbardziej słuszna opcja ze wszystkich :)

PLAN NA POBYT

(podaje Wam wszystkie miejscówki, które po kolei każdego dnia wpisywaliśmy w nawigację)

1 dzień

Lotnisko Tromso -> Bed&Waffels

Do Tromso przylecieliśmy po godzinie 20:00. Zaraz po odebraniu bagażu poszliśmy odebrać samochód na lotnisku i po 21:00 zameldowaliśmy się już w Bed&Waffels.

Zrzut ekranu 2019-02-10 o 14.39.51

2 dzień

Tromso -> Finnsnes -> Norwegian Wild

Następny dzień zaczęliśmy od zwiedzania Tromso. Wybraliśmy się kolejką Fjellheisen na punkt widokowy, zobaczyliśmy kawałek miasta i ruszyliśmy w trasę. Kierunek -> wyspa Senja! To około 157 km do miejscowości Finnsnes, gdzie zatrzymaliśmy się, żeby zrobić zakupy i coś zjeść. Następnie dojechaliśmy jeszcze 30 km na nasz camping. Trasa zajęła nam około 3h. Jechaliśmy drogą E8 – widoki po drodze absolutnie przepiękne!!! :)

Zrzut ekranu 2019-02-09 o 22.23.26

3 dzień

Norwegian Wild -> Husoy -> Mefjordbotn -> Ersfjord Beach -> Tungeneset -> Bergsbotn -> Norwegian Wild

-> Wieczorne poszukiwanie zorzy

Poranek spędziliśmy „zwiedzając” nasz camping. Następnie ruszyliśmy do Husoy na północ wyspy Senja. Będziecie zachwyceni drogami – my co chwilę chcieliśmy się zatrzymywać i robić zdjęcia. Za każdym zakrętem jeszcze piękniej. Następnie pojechaiśmy w kolejne zachwycające miejsca. Nasza trasa tego dnia wyglądała tak:

Zrzut ekranu 2019-02-09 o 22.31.49

To jednak nie był koniec dnia, ponieważ wieczorem, koło 22:00 wyruszyliśmy na polowanie na zorzę. Kierowaliśmy się w stronę Bergsbotn na punkt widokowy. Jechaliśmy po prostu przed siebie. Poszukiwania zakończyły się sukcesem. Po północy wróciliśmy do domu.

4 dzień

Norwegian Wild -> Finnsnes -> Senjatrollet -> Hamn -> Gryllefjord -> Bergsbotn -> Norwegian Wild

-> Wieczorne poszukiwanie zorzy

Czwartego dnia wróciliśmy do Finnsnes – zatankować, skąd potem ruszyliśmy na Gryllefjord mijając zachwycające miejsca!

Zrzut ekranu 2019-02-09 o 22.37.10

5 dzień

Norwegian Wild -> Sommaroy -> Tromso

Ostatniego dnia po śniadaniu spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę powrotną. Naszym ostatnim celem było zobaczenie Sommaroy. Tym razem jechaliśmy inną drogą – jeszcze piękniejszą niż poprzednia. Arktyczne widoki i zmieniający się krajobraz – coś pięknego! Z Sommaroy kierowaliśmy się już do Tromso. Tam zjedliśmy jeszcze obiad i o 18 stawiliśmy się na lotnisku. O godzinie 21:00 mieliśmy wylot do Polski.

Zrzut ekranu 2019-02-09 o 22.43.10

CO WARTO ZOBACZYĆ?

TROMSO

Zauroczyło mnie swoim położeniem. To piękne miasteczko otoczone górami i wodą. Warto wjechać na punkt widokowy kolejką Fjellheisen (koszt 52 zł za dwie osoby) skąd rozpościera się widok na całe miasto. Dla nas to był obowiązkowy punkt programu ^^ Zahaczyliśmy jeszcze o Arctic Cathedral i ruszyliśmy w trasę.

96BD133E-B601-458C-A02F-510F52C1242F

Processed with VSCO with m5 preset

9E25FA6D-7FF0-4A7A-B5B1-598C607F2852

NORWEGIA POST6

SENJA

Wyspa Senja, to miejsce, które po prostu trzeba zobaczyć. Ja się zakochałam. Natura, natura i jeszcze raz natura. Na każdym kroku nieziemskie widoki, każdy fjord zapierający dech, łosie, jeziora, morze, góry, pojedyncze domki. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, dlatego bardzo chcemy wrócić tu latem i potrekować – jest mnóstwo szlaków, które wiodą do jeszcze piękniejszych widoków!

7A99ADC5-76F6-4100-B4B2-AB51819580B3

0B0D53DC-1CB1-4ABB-ACDF-5BD0FDAB409F

B3BBC5E2-3BAB-4DF5-9420-D73FDACE73AC

IMG_4788

NORWEGIAN WILD

Stwierdziłam, że nasz camping zasługuje na specjalną uwagę. Może nie tyle co camping, ale jego otoczenie. Codziennie budziły nas przepiękne wschody słońca. Na początku było niebiesko, potem robiło się różowo by za chwilę żółte promienie słońca wpadły przez okna do naszego domku. Coś niesamowitego! Codziennie rano i wieczorem spacerowaliśmy po okolicy podziwiając błękitną, lodowatą wodę, zamarznięty lód czy równie piękne co wschody – zachody słońca.

NORWEGIA POST8

Processed with VSCO with m5 preset

NORWEGIA POST9

NORWEGIA POST10

76E5902E-2B2D-4758-9700-36868998CD9F

Processed with VSCO with m5 preset

HUSOY

Wyobraźcie sobie małą wysepkę, do której jeszcze 30 lat temu nie było drogi lądowej. Dziś wyspę z lądem łączy tylko mały most. Gdy jest sztorm i zamiecie śnieżne wyspa zostaje odcięta od świata – w sytuacji kryzysowej transport jedynie helikopterem. Husoy słynie z dwóch fabryk: dorsza i łososia. Z drugiej strony fjordu znajduje się hodowla łososi (którą można zobaczyć jadąc do miasteczka). Oprócz tego w miasteczku znajduje się jeden sklep, kościół a na końcu wyspy mała latarnia, do której warto się przespacerować :)

DEAE21D1-0ADB-4480-B4A8-C81CE08C4AA0

C303763B-4CB9-4A61-8D34-47BD1916563D

6F449E2E-6C8A-4F91-BC38-9FECEC5FB2AE

Processed with VSCO with m5 preset

9A5E9CAB-0F48-4658-ADB7-AE905EC3D26A

MEFJORDBOTN

Od Mefjordbotn zaczyna się tak naprawdę przepiękna trasa, która skrywa w sobie same cuda. Po drodze dużo punktów do podziwiania, zatrzymywania się i robienia zdjęć.

869B32E5-0E7C-4F75-85A1-D5A782F44DF4

TUNGENESET

Kolejny punkt na tej trasie. Drewniane kładki tym razem były zamknięte ze względu na warunki – ale i tak warto tam się zatrzymać, żeby podziwiać widoki z ostrymi skałami w tle :)

Processed with VSCO with m5 preset

BERGSBOTN

Tutaj mieści się punkt widokowy, na którym łapaliśmy zorzę i podziwialiśmy zachód słońca. To obowiązkowe miejsce, które trzeba odwiedzić. Drewniany taras widokowy pozwala nie tylko zrobić idealne zdjęcie, ale też zachwycać się potęgą natury!

Processed with VSCO with m5 preset

87108367-D86F-47B2-814D-90C62DA29E14

IMG_4306

HAMN

W drodze do Hamn można zatrzymać się na chwilę przy Senjatrollet (to dwa drewniane trolle – symbol wyspy). Tym razem widoki totalnie się zmieniają. Wysokie fjordy na chwilę ustępują arktycznym widokom niczym z bazy na Grenlandii. Po chwili wyłaniają się przepiękny wysepki, pojedyncze domki a woda w morzu jest wręcz lazurowa! To wszystko mijamy jadąc do Gryllefjord…

Processed with VSCO with m5 preset

9BFBCF97-6D84-4E36-8F75-460949A88C06

8E34F626-CAE2-45D0-9219-D2D2164F0D1D

GRYLLEFJORD

A Gryllefjord zachwyciło mnie chyba najbardziej! To znowu koniec świata (a przynajmniej koniec fjordu). Tutaj droga się kończy. Miasteczko z czerwonymi domkami, otoczone górami i to na samym krańcu. Wiatr rzadko tu zagląda a dzięki temu możemy podziwiać zachwycające „mirror lake” czyli odbicie krajobrazu w wodzie. Ja byłam oczarowana tą mieściną. Czułam tu taki niewyobrażalny spokój i harmonie.

7A9D5366-F795-4E7A-957F-8EE89FBF578E

056658D5-02FE-430B-97E3-467BD65C9DED

96BB36ED-6DCD-45B3-AAEF-5D78F10F9E62

NORWEGIA POST

SOMMAROY

Sommaroy, to ostatnie miejsce, które odwiedziliśmy, i które mieści się godzinkę jazdy od Tromso. To również wysepka połączona mostem (most na jeden samochód). Widoki, które tu ujrzeliśmy (i po drodze) bardzo skojarzyły mi się ze skandynawskimi kryminałami. Bomba!!! :)

9EEA3688-5B8B-4A85-9F5E-701C8DC62295

DJI_0223

NORWEGIA POST11

ZORZA POLARNA

Na koniec… zorza. Mieliśmy okazję ją widzieć rok temu (w tym samym czasie) w Laponii. Po cichu liczyliśmy, że tym razem też uda nam się zobaczyć tak intensywną jak wtedy. Przez pierwsze dwa dni nic na to nie wskazywało. Mimo bezchmurnego nieba prognozy były kiepskie. Dopiero trzeci wieczór zapowiadał się naprawdę dobrze. O godzinie 19:00 dostaliśmy maila od Hege (właścicielki campingu), że zorza pojawiła się nad naszym campingiem. Wyszliśmy, ale nic nie zobaczyliśmy. Po chwili jakaś tam smuga światła nam się pojawiła, ale nie wyglądało to na zorze. Zrobiliśmy więc zdjęcie i oto co ujrzeliśmy:

38331B30-EBF4-4E0B-B3E3-6266A03AA6BF

To była zorza. Co prawda delikatna i nasze oko jej dobrze nie widziało, ale obiektyw aparatu na naświetlaniu już tak. Cieszyliśmy się, że coś tam widać, ale jednak nie tego się spodziewaliśmy. Chcieliśmy zobaczyć zorzę na własne oczy a nie tylko przez obiektyw. Wsiedliśmy więc w samochód i ruszyliśmy przed siebie. Nagle zatrzymaliśmy auto!!! Jest! Zaczęła bardzo delikatnie się pojawiać więc wyskoczyliśmy z auta na jakimś polu i zaczęliśmy na nią patrzeć. Powoli zmieniała swoje kształty i robiła się coraz bardziej intensywna. Zaczęła falować więc po tym co widzieliśmy w Laponii wiedzieliśmy, że będzie jeszcze bardziej intensywna. I nagle zaczęła tańczyć…. przez jakieś 20 minut podziwialiśmy jej najróżniejsze kształty, różne kolory, to jak się przemieszcza, faluje. Tuż nad naszymi głowami zorza zaprezentowała przepiękny spektakl a my byliśmy na nim w pierwszym rzędzie! To widowisko na zawsze pozostaje w moim sercu!

Facetune_01-02-2019-09-42-26

Następnego dnia prognozy również były dobre. Może nie aż tak jak poprzednio, ale i tak dobre. Tym razem udało nam się zaobserwować zorzę właśnie nad naszym campingiem. Nie była aż tak intensywna jak dzień wcześniej, ale była widoczna gołym okiem i to mocno. Ogromnie się cieszyliśmy! Po kilku zdjęciach na campingu ruszyliśmy jeszcze autem w inne miejsca i tam również udało nam się ją zobaczyć.

1EABC146-1362-42D8-8E8E-95C91B3CA0C6

AD3AE932-1D01-4971-A2D5-8721D330B8E8

AACD931F-B112-4DED-87BB-F47A20FB4F82

CIEKAWOSTKI

– Często pytacie o internet i tak też było tym razem. Jak wiecie (lub nie) w czerwcu 2017 roku został zniesiony roaming na terenie Europy. Zatem za granicą każdy ma do dyspozycji normalnie internet (w zależności od operatora i pakietu jaki ma). Z nawigacją nie powinno być zatem problemu. Co do zasięgu to mieliśmy go praktycznie cały czas.

– W Norwegii trzeba uważać na łosie i renifery! To one są przyczyną wielu wypadków drogowych. Szczególnie trzeba uważać jadąc po ciemku: długie światła i mała prędkość wskazane!

NORWEGIA POST7

– Wybierając się na Senje trzeba przeanalizować opcję tankowania. Jeżeli zatrzymacie się w Norwegian Wild, to do najbliższej stacji jest 30 km. Ale trzeba o tym pamiętać oddalając się o 100 km w drugą stronę :)

– W Norwegii trzeba jeździć zgodnie z przepisami. Jeżeli jest 70 km/h to lepiej się tego trzymać. Tutaj praktycznie każdy niezależnie od tego jakim samochodem jeździ przestrzega tych przepisów. Mandaty są baaardzo wysokie.

Processed with VSCO with m5 preset

– Co zabrać? Jeżeli jedziecie w tym okresie co my, to przede wszystkim ciepłe rzeczy! Bielizna termoaktywna, czapka, szal, rękawiczki, ciepłe, nieprzemakalne buty i przydałyby się również nakładki antypoślizgowe na buty (dostaniecie je np. w Decathlonie). Ponadto weźcie ze sobą jedną latarkę i statyw (jeżeli zamierzacie robić zdjęcia zorzy).

Processed with VSCO with m5 preset

No dobrze, to by było na tyle! Podsumowując, wyjazd w tak gorącym okresie jakim jest zorza nie będzie super tani. Jak widzicie spaliśmy na campingu i żywiliśmy się sami. Jednak pamiętajcie, że wybierając się w okresie letnim lub w cztery osoby zimą cena za nocleg czy samochód wyniesie Was o wiele mniej. Latem to już w ogóle można to zrobić po kosztach wybierając najtańszy domek czy śpiąc w namiocie :) Gwarantuję Wam jednak, że nie pożałujecie wydanych pieniędzy na ten wyjazd. A wręcz przeciwnie – będziecie szczęśliwi, że to zrobiliście!!! :) A jeśli nie, to zapraszam do mnie ^^

Tymczasem jeśli macie jakieś pytania śmiało piszcie w komentarzach!!! :)

Do następnego!